Druga połowa 2025 roku przejdzie do historii ESG jako „wielkie nie wiem”. Dwanaście miesięcy upłynęło w Polsce i całej Unii Europejskiej pod znakiem legislacyjnego chaosu, deregulacji z pakietu Omnibus na zmianę z wdrażaniem zapowiadanych dużo wcześniej obowiązków. Dwa kroki do przodu, krok do tyłu i tak niemal przez cały rok.
Wybiórcza deregulacja
Standardy ESG ESRS, które od początku przeznaczone były tylko dla dużych spółek i przedstawicieli sektora finansowego ostatecznie nie tylko odroczono o 2 lata, ale zapowiedziano ograniczenie podlegania im jedynie do tych naprawdę największych korporacji. Definicji tego, co to znaczy “największe”, do końca 2025 roku jednak nie uchwalono. Koniec końców, na razie obowiązkowo ESG ESRS raportują więc tylko spółki notowane na giełdzie. Reszta czeka co dalej?
W tym samym czasie KE usilnie promowała dobrowolny, tzw. “mały standard” ESG VSME. W lipcu 2025 wydano zalecenie stosowania VSME, latem udostępniono dodatkowe narzędzia do raportowania zgodnie z VSME, a na jesieni opracowywano kolejne wersje wzorcowej dokumentacji w językach narodowych. Przez cały rok na szczeblu UE i EFRAG oferowano szkolenia, wsparcie i konsultacje.
Greenwashing jednak na cenzurowanym
Wspomniana fala deregulacji zainicjowana w lutym 2025 pakietem dyrektyw Omnibus najpierw zastopowała, a latem tego roku całkiem wyeliminowała dyrektywę “green claims” skierowaną przeciwko greenwashingowi.
Zgodnie z logiką, a może brakiem logiki, jakim cechowały się w ESG wydarzenia ubiegłego roku, organy nadzorcze z UOKiK na czele jednak nie próżnowały. W całym 2025 roku obserwowaliśmy wzmożone kontrole etykiet i reklam o „neutralności klimatycznej”. Posypały się pierwsze kary.
Na koniec roku, ku zaskoczeniu większości specjalistów, ogłoszono zamiar uchwalenia w pierwszym kwartale roku 2026 przepisów… zwalczających nadużycia przeciwko ESG w reklamach. Wygląda więc na to, że wprowadzanie konsumentów w błąd co do rzekomej ekologiczności oferowanych produktów stanie się w Polsce jednak karalne.
Jak w czeskim filmie: chwilowo nikt nic nie wie
Od 1 stycznia 2026 w Polsce wchodzą w życie kolejne przepisy promujące obniżanie śladu węglowego w podatkach, ale również w styczniu, dla przykładu EBA (europejski komitet koordynujący działanie banków i wydawanie przepisów dotyczących bankowości) wycofał się z pakietu instrukcji mających ułatwiać kredytowanie inwestycji w ESG.
W ubezpieczeniach, specjalnych strefach ekonomicznych, dotacjach, przetargach publicznych i leasingu preferencje dla zrównoważonego rozwoju uległy zwiększeniu. W państwowej administracji i rządowych regulacjach gospodarki: nie. Polskie Ministerstwo Finansów na przełomie grudnia i stycznia, wyszło, jak się okazuje, przed szereg i ogłosiło zamiar wycofania ESG z ustawy o rachunkowości (czego jak dotąd w Brukseli nikt nawet nie brał pod uwagę).
Co przyniesie 2026?
Całe szczęście zrównoważony rozwój to nie moda, którą można odroczyć czy zakazać ustawą. Setki polskich firm poczyniły zielone inwestycje. Zwiększa się podaż samochodów elektrycznych, powstają kolejne farmy słoneczne i wiatrowe. Recykling i segregacja odpadów stały się dla wszystkich oczywiste. Od strony socjalnej, nikt już nie odbierze pracownikom np. możliwości elastycznego czasu pracy. Nie zmieni się to, że pracodawcy muszą zapewniać godne i bezpieczne warunki pracy. W system gospodarczy trwale wpisały się przepisy antyfraudowe, poprawia się stopniowo etyka biznesu. Wszystkie badania marketingowe pokazuję, że konsumenci już nie kupują “ekościemy”. Wygląda więc na to, że tym razem to legislacja dostosuje się do oczekiwań rynku, a nie odwrotnie.